Kutia
Według przepisu z 1910 r.
- Przygotowanie
- 20 min
- Gotowanie
- 2 godz.
- Ocena
- 4.9 (74 oceny)
- Komentarze
- Zobacz (6)Zobacz komentarze (6)

Kutia kojarzy mi się z moim dzieciństwem, zawsze jak zimą w świątecznym okresie odwiedzałam moich Dziadków, to naturalne było to, że w lodówce stał ogromny garnek z kutią. Dla mnie Święta bez kutii to nie Święta. Smak dla mnie wyjątkowy, przede wszystkim związany ze wspomnieniami.




Dzisiaj przygotowanie kutii wcale nie jest czasochłonne. A to dlatego, że w sklepach znajdziemy mak suchy mielony – to znacznie ułatwia sprawę, ponieważ wystarczy zalać go wrzątkiem, ostudzić i wycisnąć nadmiar wody. W takiej postaci mak jest gotowy do wymieszania z pozostałymi składnikami. Oczywiście możemy też w tradycyjny sposób przygotować mak i później go dwukrotnie zmielić.
Do kutii uwielbiam dodawać orzechy włoskie, rodzynki i migdały. Całość słodzę miodem rozpuszczonym w zimnej wodzie.
Kutia jest deserem typowo świątecznym, dlatego dobrym pomysłem jest też obdarowanie najbliższych nam osób słoiczkiem z samodzielnie przygotowaną kutią :) Jest to miły gest, można to ładnie obwiązać wstążką i z pewnością osoba obdarowana będzie mile zaskoczona.
Kutia najlepiej smakuje jak jest dobrze schłodzona i postoi w lodówce co najmniej 12 godzin.
Kutia – przepis
Składniki
- 100 gramów rodzynki
- 75 gramów orzecha włoskiego
- 100 gramów migdała
- 150 mililitrów wody
- 200 mililitrów miodu
- 250 gramów maku — zmielonego
- 250 gramów pszenicy — łuskanej
Przygotowanie
- 1Pszenicę (mogą też być ziarna orkiszu) zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na ok 1 godzinę.
- 2Odsączamy pszenicę i zalewamy zimną wodą. Gotujemy do momentu, aż będzie bardzo miękka (ok. 40 minut)
- 3Zalewamy wrzątkiem mak, odcedzamy go po ok. 20 minutach. Mak najlepiej jest odcedzić za pomocą kuchennego ręcznika – wylewamy całość, dociskamy brzegi i pozbywamy się w ten sposób nadmiaru wody. Do ostudzonej pszenicy dodajemy ostudzony mak i posiekane (i sparzone wrzątkiem wcześniej) bakalie: rodzynki, orzechy włoskie i migdały.
- 4Dodajemy zimną wodę i miód. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy do lodówki na kilka godzin. Kutia najlepiej smakuje kiedy jest mocno schłodzona i odstoi przynajmniej 12 godzin.
Treść oryginalna przepisu z 1910 roku
Ćwierć litra omielonej pszenicy, którą dostaje się na targu, sparzyć wrzącą wodą, a gdy się parę razy zagotuje odlać i gotować dalej w kamiennym garnku tak długo aż będzie zupełnie miękka i gęsta. [...] Przygotować mak zupełnie tak samo jak poprzedni do łamańców, dodać do niego mniej cukru a za to trzy lub cztery łyżki miodu, 1/8 kg oparzonych z łupy i utartych na maszynce migdałów, 1/8 kg rodzynków sułtańskich, ugotowaną pszenicę (nie dawać jednak za dużo), rozrobić gęstą słodką śmietanką, nałożyć do kryształowej salaterki i przed podaniem wstawić w zimnem miejscu na kilka godzin.
Gotujesz z moimi przepisami?
Chcę zobaczyć jak Ci wyszło! Oznacz mnie na Instagramie i TikToku @lenagryszko
Przepisy, które również mogą Cię zainteresować
Komentarze (6)
Wg przeoisu mojej Mamy kt k byla ze Lwowa nie dodaje sie smietany!!!! i mniej pszenicy za to wiecej miodu (konsystencja plasteliny!!!!!!) i kolor bardzio ciemny od przewagi maku!!!!! bakalii ! Jestem corka Lwowianki ! Ta kutia byla prawia czarna jak mak , nie szara !!!! I to bylo istne cudo !!!! i taka robie - bez smietany ktora Wigilie !!! Ze wzgledu miod bakalie i mak ! .To nie smietana jest zlepiszczem lecz drogi miod i tak robic bede. To sa tradycje Kresow!!!!!!!! Nie proboje i nie chce zmienic historrii. Pozdrawiam
Przepraszam za bledy juz w Stanach Zjednoczonych jest pozno. Ide spac Sorry
Henryka, nie dodajemy śmietanki :) W oryginalnym zapisie jest wprawdzie mowa o dodaniu śmietanki (nie śmietany), natomiast ja również zachęcam do tego aby kutię zaprawić miodem i wodą :) Urodziłam się we Lwowie i właśnie taka kutia była u nas serwowana. Pozdrawiam Cię ciepło <3
W domu pamiętam też, że zaprawiano miodem i wodą. Tak zawsze robił dziadek, który urodził się w Wilnie.
Moja rodzina pochodzi ze Lwowa. Babcia,dziadek a co za tym idzie i moja mama i jej siostry.
Wszystcy w 1947r zjechali do Wrocławia. Rownież siostry mojej babci.
Pierwsze słyszę, ze do kutii dodaje sie śmietankę. Lepiszczem całości jest dobry płynny miód, króreho nie trxeba w niczym rozpuszczać.
Babcia i starsze pokolenie mojej rodziny dodawało do kutii oprócz orzechów laskowych i włoskich, skórki pomarańczowej,migdałów, rodzynek, pawdziwej wanilii - figi suszone. One pidbijają smak miodu.
Ogólnie danie jest deserem i ma być słodkie ale nie mdląco słodkie.
Skąd babcie i starsze pokolenia brały figi? Za komuny to pewnie był problem również z migdałami. Pszenicy nigdzie nie można było dostać u mnie robiono to na ryżu :o rodzina spod Lwowa.


