Lody orzechowe
Według przepisu z 1895 r.
- Przygotowanie
- 20 min
- Gotowanie
- 8 godz.
- Ocena
- Oceń przepis
- Komentarze
- Zobacz (8)Zobacz komentarze (8)

Kolejny raz przekonuję się do tego, że domowych lodów nic nie przebije! Tym razem aksamitne lody orzechowe. Tak mocno orzechowych lodów nigdzie nie dostaniecie :D Z podanych proporcji wychodzi ok 1200 ml lodów.



Lody orzechowe – przepis
Składniki
- 200 gramów cukru
- 5 żółtek
- 500 mililitrów śmietanki 36%
- 100 gramów orzecha włoskiego
Przygotowanie
- 1Orzechy rozdrabniam.
- 2Śmietankę kremówkę podgrzewam na słabym ogniu i dodaję do niej orzechy. (Uwaga! Oryginalny przepis zakłada, żeby sparzyć gorącą śmietanką potłuczone orzechy i później przecedzić śmietankę, tak aby pozbyć się kawałków orzecha. Ja jednak zostawiam orzechy.)
- 3Żółtka ubijam z cukrem na puszystą jasną masę.
- 4Zdejmuję śmietankę z orzechami z ognia i powoli wlewam żółtka. Cały czas wszystko mieszam.
- 5Wstawiam ponownie śmietankę tym razem już z żółtkami na ogień i mieszam. Masa zacznie gęstnieć. Gotuję tak przez ok. 15 minut.
- 6Przelewam masę do pojemnika i wstawiam go do zamrażalnika. Masę będę mieszać dokładnie za pomocą zwykłej szpatułki co pół godziny przez najbliższe 3 godziny. Później już co godzinę. Dzięki temu lody będą aksamitne i bez grudek lodu.
Treść oryginalna przepisu z 1895 roku
Dwa funty orzechów włoskich utłuc na massę, sparzyć wrzącą śmietanką, a po upływie pół godziny wycisnąć przez serwetę. Śmietanki powinno być 2 kwarty. Półtora funta cukru rozbić z 10 żółtkami, zmięszać ze śmietanką, postawić na blasze mięszając aż do zgęstnienia, poczem ostudzić, wlać w puszkę i postąpić dalej jak wiadomo.
Gotujesz z moimi przepisami?
Chcę zobaczyć jak Ci wyszło! Oznacz mnie na Instagramie i TikToku @lenagryszko
Przepisy, które również mogą Cię zainteresować
Komentarze (8)
Mmm... koniecznie muszę zrobić ;)
Koniecznie :D <3
Witam A do jakich zamrażarek wstawiało się lody w 1895 roku? Pozdrawiam :)
Kiedyś lody robiło się w takich specjalnych puszkach i one trzymały chłód :)
Lena Gryszko , niestety, nie słyszałem nigdy o takich puszkach. Moja prababcia lody zaczynała robić w październiku. Kopała dół metr na metr i metr głęboki. W styczniu, jak przyszły tęgie mrozy, wysypywała go trocinami, mroziła wodę ze studni układała warstwami - lód, trociny, lód, trociny itd.. Całość przysypywała z góry trocinami i oczywiście ziemią. Tak zaizolowany lód nie roztapiał się nawet do sierpnia. Lody robiła z kogla mogla, mleka i opcjonalnie różnych dodatków (np wiśni). I właśnie z tego wyjętego z dołu lodu, który kruszony ucierany był w makutrze z pozostałymi składnikami i sprawiał, że lody były zimne. Oczywiście lodu starczało na tyle porcji, ile było warstw złożonego zimą lodu, po zdjęciu trocin warstwę należało w całości wykorzystać, inaczej była stracona. Słyszała Pani o takich lodach? Pozdrawiam :)
Sebastian Szepel, cześć! :) Sposób Twojej prababci jest bardzo ciekawy i fajnie, że tutaj o nim napisałeś! Nigdy się z tym nie spotkałam :) Natomiast mam pod ręką książkę, w której jest fragment o wyrabianiu lodów w puszkach :) 1895 rok :) Pozdrawiam Cię ciepło :)

Ciekawy przepis,ale to mieszanie przez trzy godziny co pół godziny,nie dam rady,zabraknie mi cierpliwości.
Wyglądają smakowicie

